Wyjazd klasycznie rozpoczął się w piątkowy wieczór, gdy zebraliśmy się w Istebnej w domu jednej z kołowych legend – Franka Chwili. Był on naszym głównym prowadzącym na tym wyjeździe, zaplanował trasę przejścia oraz zapewnił nam pierwszy nocleg w swoim domu. Wieczorem poza standardowymi kursowymi aktywnościami polegającymi na graniu i śpiewaniu, mieliśmy jeszcze jedno zadanie – ustalić plan logistyczny na jutro, tak by każdy po przejściu górskiej trasy, mógł się sprawnie i komfortowo dostać z Mostów koło Jabłonkowa do Cieszyna. Wariantów i opcji było wiele, lecz ostateczny i najlepszy plan powstał dopiero przy porannym śniadaniu, potwierdzając starą prawdę, że najlepsze pomysły rodzą się po zjedzeniu pysznej kanapki.

Franek Chwila zaprosił kursantów do swojego domu w Istebnej, jak zwykle potrafi wprowadzić świetną atmosferę (KJ)

W sobotni poranek kursanci Kursu Kolejkowego stanęli na starcie górskiej trasy, wspierani przez zacne grono przewodników: prowadzącego Franka, niezastąpione szefostwo kursu reprezentowane przez Dorkę i Świerca, oraz gościnnie towarzyszących nam Kijka i Kaszkieta. Pierwszym punktem na trasie sobotniej wędrówki była Izba Pamięci Jerzego Kukuczki. Mimo, że nie udało nam się wejść do środka, to jednak cały poranny odcinek okazał się niezwykle ciekawy za sprawą prowadzącej nas w tym dniu Terki – prywatnie mieszkającej w Cieszynie i posiadającej własną kapelę góralską – która raczyła nas potężną dawką fantastycznej wiedzy etnograficznej i lokalnej. Wtórował jej w tym Franek, który z racji miejsca swojego zamieszkania zna te tereny jak własną kieszeń. Słuchając ich opowieści można było odnieść wrażenie, że znają każdego z mieszkańców Trójwsi i okolic.

Terka i Terenia
Terenia i Kasia Brzuska (KJ)

W sprawnym tempie doszliśmy do kolejnego ciekawego miejsca na trasie – najdalej na wschód wysuniętego punktu Republiki Czeskiej, leżącego na granicy Rezerwatu Bukovec. W tej okolicy nastąpiła również zmiana prowadzącego, grupę przejął Łukasz, a miejsce etnograficznych opowieści zajęły historyczne ciekawostki, których w tym rejonie cała masa. Wkroczyliśmy do Czech (przy okazji przekonując się jak zimne są wody jednego z dopływów Olzy, który trzeba było pokonać). Podejście na Komorowski Groń uraczyło nas intrygującą panoramką Beskidu Śląskiego, a schronisko na Girovej, pysznym smażonym serem. Ostatnim etapem było zejście do Mostów koło Jabłonkowa, skąd przetransportowaliśmy się do Cieszyna, na nocleg w mieszkaniu Terki. Wieczór upłynął na podsumowaniach, referatach, opowieściach, graniu, śpiewaniu i merytorycznym przygotowywaniu na atrakcje dnia kolejnego.

Michał Słomiany podczas oprowadzania po Cieszynie (TZ)

Głównodowodzącym następnego dnia był Michał, który nie tylko sprawnie ogarnął wszelkie kursowe poranne obowiązki prowadzącego, lecz również zaplanował całą trasę przejścia i zwiedzania, a także rozdysponował pomiędzy kursantów, konkretne zabytki i atrakcje Cieszyna, tak by każdy z nas mógł zaprezentować swoją wiedzę o mieście. Dodatkowo mieliśmy w grupie dwie lokalne przewodniczki – Kasię i Terkę – kursantki na co dzień mieszkające w Cieszynie. Przez cały dzień dzieliły się z nami ciekawostkami, smaczkami i wszystkim tym czego, w żadnym papierowym przewodniku nie przeczytamy.

Zwiedzanie miasta rozpoczęliśmy od Wzgórza Zamkowego, by później przejść urokliwymi uliczkami w kierunku cieszyńskiego rynku i położonych wokół niego atrakcji. Rotunda świętego Mikołaja z XI wieku, Wieża Piastowska, pałac Habsburgów, ulica Głęboka, Stary Targ, Kościół Jezusowy, Wenecja Cieszyńska, Studnia Trzech Braci – to tylko niektóre z miejsc jakie odwiedziliśmy – jednym słowem (a w zasadzie trzema) – kawał porządnej miastówki.

Misternie zdobiona kolba Cieszynki w warsztacie Jerzego Wałgi (TZ)
Zamek Cieszynki (TZ)
Fragment Stroju Cieszyńskiego oraz jego biżuterii (TZ)

Jako, że nie samym zwiedzaniem i chłonięciem wiedzy kursant żyje, po drodze była też okazja na zjedzenie czegoś słodkiego i wypicia kawy w kawiarni Tramwaj Cafe. Nie był to jednak jedyny tramwaj jaki odwiedziliśmy. Zobaczyliśmy również nową atrakcję Cieszyna – replikę tramwaju, kursującego po mieście w dwudziestoleciu międzywojennym, oraz związany z nim pokaz multimedialny. Innym ważnym wspomnienia punktem na trasie była Izba Cieszyńskich Mistrzów, gdzie pan Jerzy Wałga zaprezentował nam cieszyńskie rzemiosło, z szczególnym naciskiem na Cieszynki – cieszące się światową sławą, bogato zdobione strzelby myśliwskie. Okazało się również, że świat jest stosunkowo mały i członków SKPB można spotkać wszędzie (a na pewno w Cieszynie) – w trakcie zwiedzania spotkaliśmy Hanię i Szałaśnika, którzy dołączyli do naszej grupy, zasilając ją swoim przewodnickim entuzjazmem i merytoryką.

Zwiedzanie Transgranicznego Tramwaju nad rzeką Olzą (KJ)


Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy – w tym również wyjazdy kursowe. Nadszedł czas podsumowań, pożegnań i powrotów do domu (w niektórych przypadkach nieco opóźnionych, z racji konieczności napełnienia żołądka w jednej z cieszyńskich restauracji). Ten, niezwykle udany wyjazd, pokazał nam, że zwiedzanie miasta może być równie intensywne co niejedna górska wycieczka, że Międzygórze Jabłonkowsko-Koniakowskie to rejon (choć mniej znany niż inne otaczającego go beskidzkie pasma) niezwykle atrakcyjny pod kątem krajobrazowym, oraz że zwiedzanie Cieszyna, jak sama nazwa zobowiązuje, może naprawdę cieszyć!

(TZ)

Tekst: Paweł Pisarek
Foto: Tomasz Zawrzykraj (TZ) oraz Katarzyna Jakubiec (KJ)
Korekta: Katarzyna Jakubiec