Kultura

Małe Karpaty

w poszukiwaniu krainy uniwersalnej czyli recenzja książki Jana Púčka – gościa Spotkania Wtorkowego.

Okładka książki Małe Karpaty Jana Puczka Wydawnictwo Czarne

Tak właściwie to nie ma miejsc zupełnie nieciekawych. Całe sedno tkwi w umiejętności opowiedzenia i wytłumaczenia fenomenu konkretnej krainy. Taką krainą nieco zapomnianą przez Boga i ludzi mogą być Małe Karpaty. Region rozciągający się na północny wchód od Bratysławy, rozpoczynający długi łuk Karpat. Początki bywają niezbyt monumentalne, dlatego też góry te nie mają do zaoferowania szpiczastych ośnieżonych szczytów, kurortów wypełnionych ludźmi czy popularnych parków lub rezerwatów. To w takim razie co?

Do sięgnięcia po książkę skłonił mnie tytuł Małe Karpaty, jako świetnie nadający się do tematyki ogólnoprzewodnickiej dla naszego Koła. Jednak nietradycyjnie beskidzkiej jak to mamy w zwyczaju. Postanowiłem odejść nieco od terenu naszych uprawnień i zobaczyć z jakimi problemami mamy do czynienia po stronie zlewni Morza Czarnego. Okazuje się, że niektóre problemy są dość podobne do tych naszych beskidzkich…

O książce i autorze

Ján Púček, słowacki prozaik, w swoich esejach podróżniczych próbuje zrozumieć krainę swojego dzieciństwa. Wraca do niej już jako dojrzały człowiek, przypomina sobie znane miejsca i próbuje uchwycić je na nowo. Niepozorny oraz niewyróżniający się region skrywa w sobie niewygodne sekrety. Podczas trzech lat wędrówek i kwerend map oraz przewodników zaczyna układać w głowie swoją małą ojczyznę. Teren ten jest dość uniwersalny między innymi przez swoje położenie (Europa środkowa czy Karpaty).

Styl czytania słowackiego pisarza jest dość twardy w odbiorze i słychać swoistość innego języka. Przekład został przygotowany przez cenionego polskiego tłumacza Andrzeja Jagodzińskiego, znanego z przekładów Havla, Kundery oraz Škvoreckiego. Książka została wydana przez Wydawnictwo Czarne, w serii Sulima, która w swoim założeniu ma odkrywać przed czytelnikiem nieznane i nieoczywiste rejony fenomenu zwanego Europą.

Narracja książki jest niczym niespieszna wędrówka po krainie Małych Karpat. Czasami nastawiona w kierunku reporterskim, gdy opisuje dawnych mieszkańców lub historie. Innym razem przeplata się z poetyckimi i nieco filozoficznymi rozważaniami autora. Pierwszy styl wydaje się szczególnie ciekawy, problematyzujący Małe Karpaty. Drugi styl nadaje książce głębię, która może ukazać się po kolejnym czytaniu danego fragmentu.  

Jan Puczek Ján Púček autor książki Małe Karpaty

Problemy regionu Małych Karpat

Książka otwiera oczy na drażliwe kwestie historyczne tamtych rejonów w zupełnie innej optyce, bo słowackiej. Dla polskiego czytelnika, będzie to szczególnie zajmujące, ponieważ swego czasu tamte tereny podobnie jak część naszego kraju, były pod wspólnym mianownikiem CK Monarchii. Czyli znanej i nieco efemerycznej Europy Środkowej i jej powojennych losów, które w nieco innych barwach, ale dzieliły podobne problemy.

Leśni ludzie

Piękne tereny Smolnickiego Pasa Wapiennego, przez dwie setki lat, aż do II wojny światowej, gościły w swoich ostępach pracowity lud niemieckich drwali zwanych Huncokarami (z niem. Holzhacker – drwal).  Opowieści o nich otwierają drażliwy temat zbiorowej odpowiedzialności po drugiej wojnie światowej, a opuszczone gospodarstwa oraz dziko rosnące jabłonie i śliwy w górskiej głuszy nasuwają skojarzenia do naszej łemkowszczyzny. Te historie czekają na swoje opowiedzenie.

huncokarzy siedzą na ściętej Jodle
Huncokarzy siedzą na ściętej jodle, lata trzydzieste XX wieku

Dawni Panowie

Ich małokarpackie drzewo genealogiczne jest bardzo bujne – liczy sobie niemal dwieście lat i dotyka nie tylko Červenego Kamienia czy Smolenic, ale także Malace, Suchej nad Parną czy Pezinka. Przeżyły monarchię habsburską, Austro-Węgry, Republikę Czechosłowacką i Państwo Słowackie. Nie ma ich już tutaj od niemal osiemdziesięciu lat, ale fama o ich działaniu wcale przez ten czas nie wyblakła. Tylko te dziesiątki imion i poważnych twarzy, masa dzieci, małżeństw i śmierci skurczyło się w jakąś amorficzną siłę, stało się czymś oczywistym i niezaprzeczalnym, ale niematerialnym. Trochę jak zło w Śródziemiu Tolkiena, jak wszechobecne oko Saurona, które mogło śledzić wszędzie i wszystkich. Ta siła wciąż istnieje wokół nas. Nosi imię Pálffy.

…czyli dawny arystokratyczny ród, który wspierał miejscową biedną ludność, uprzemysłowił rejon, zbudował fabrykę chemiczną a także wycinał drzewa, wywoził je w doliny uroczą kolejką wąskotorową oraz wywarł wielki wpływ na tamte rejony. Co pozostało po nim dzisiaj?

Zamek w Smolnicach
bajkowy zamek w Smolenicach jedna z siedzib arystokratycznej rodziny Pálffy

Inne problemy i opowieści Małych Karpat

Książka szkicuje również wiele opowieści o dawnych chorobach, cholerze, rozbojach na szlakach czy pogromach żydów. O zbójniku Hrajnohu, który pojedynkował się z Janosikiem. Z tamtejszych okolic wywodził się zapomniany wynalazca spadochronu, który marzył o ocaleniu wielu istnień. A wszystko to można objąć klamrą odkrywania swojej zapomnianej przeszłości i uczenia się swojego rdzennego krajobrazu, który stanowi późniejszą matrycę do myślenia o innych widokach i miejscach.

Fragment dokumentu patentowego spadochronu wojskowego Štefana Baniča

Refleksje końcowe i wyjście poza Małe Karpaty

Nie jest to przewodnik ani praca naukowa. Raczej opowieść zafascynowanego marzyciela odkrywającego krainę swojego dzieciństwa. Jest on nią niezmiernie zafascynowany, a miejscami dodaje jej blasku swoim poetyckim stylem. Książka nie rości sobie praw do bycia pozycją naukową na temat tamtejszego regionu, ale stara się oddać ducha zwyczajnej niezwykłości tamtego obszaru dla swoich mieszkańców. Swoim uporem odkrywa miejsca, których nie odwiedzają turyści, a także wysłuchuje historie, które dopiero zaczynają być opowiadane. Zadaje sobie pytania takie, jakie niejednokrotnie sami zadajemy gdy ponownie odkrywamy miejsca z dzieciństwa. Lub wtedy, gdy chcemy opowiedzieć o rejonie, który na pierwszy rzut oka nie jest zbyt ciekawy dla ludzi nie będącymi pasjonatami nieoczywistych miejsc. Może właśnie dlatego jest on dla nas mało ciekawy, bo nie znamy opowieści, które zostały przemilczane i czekają nadal na swoje opowiedzenie?

Czy nie brzmi to jak esencja problemów karpackich tej części Europy?

Zobacz również inne recenzje

Tekst: Jakub „Szałaśnik” Kręcisz

Jak korzystamy z ciasteczek?

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. "ciasteczek") w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć je w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.