Relacje

Weekendowo-przemysłowa rajza po Śląsku

Chociaż jako przewodnicy koncentrujemy się zazwyczaj na terenie Beskidów, to wrodzona ciekawość świata i pragnienie wiedzy krajoznawczej, nie ma sprecyzowanego terenu uprawnień! Stąd idea, by w ramach wyjazdu szkoleniowego po Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii poznać lepiej naszą najbliższą okolicę.

Weekendowo-przemysłowa rajza po Śląsku

Pierwszą część owego tryptyku wycieczkowo-szkoleniowego, koncentrującą się na terenach Zagłębia Dąbrowskiego, opisał Bejker w swojej relacji (koniecznie polecam nadrobić!). Tym razem przez dwa dni eksplorowaliśmy przemysłowe dziedzictwo znajdujące się po śląskiej stronie Brynicy.

Katedra modernizmu, centrum wspinaczkowe i Krystyna

W mroźny sobotni poranek, przy terenie dawnej kopalni Heinitz mieszczącej się na bytomskim Rozbarku, powitał nas nasz przewodnik – Bogdan Dropik. Same tereny pokopalniane to doskonały przykład tego, jak można z pożytkiem zrewitalizować pozostałości wielkiego przemysłu. Obecnie znajduje się tu centrum wspinaczkowe mogące pochwalić się największą w Polsce zewnętrzną ścianką. Z kolei w budynku cechowni, autorstwa stryjecznych braci Emila i Georga Zilmannów, mieści się siedziba Teatru Tańca.

Dawna kopalnia Heinitz, obecnie Centrum Wspinaczkowe Skarpa.
Nasz przewodnik Bogdan Dropik.

Nie wszędzie jednak proces rewitalizacji przebiega tak sprawnie, o czym mogliśmy przekonać się w Szombierkach, kolejnej dzielnicy Bytomia. Szyb Krystyna – nietuzinkowa modernistyczna baszta szybowa kształtem nawiązująca do młota górniczego – wciąż oczekuje na rozpoczęcie remontu. Ten z kolei rozpoczął się już w kolejnym odwiedzonym punkcie – katedrze modernizmu, jak nazywana bywa Elektrociepłownia Szombierki. Tu kończymy swoją przygodę z Bytomiem i zmierzamy w kierunku Zabrza.

Katedra modernizmu w remoncie.
Szyb Krystyna wciąż oczekuje na rewitalizację.

Zabrze przemysłowo i sakralnie

Na początek Biskupice i koksownia Jadwiga. Z jednej strony podziwiamy ogromny, wciąż aktywny zakład pracy. Z drugiej zaś w zadumę wprowadza fakt, że jest to ledwie niewielka pozostałość po działającym tu monumentalnym koncernie Borsiga, który w latach świetności składał się
z kopalni, huty, walcowni, koksowni oraz stalowni. Dopełnieniem tego obrazu jest odwiedzone w następnej kolejności jedno z najstarszych i najlepiej zachowanych osiedli patronackich – Borsigwerk, nazywane ,,górniczym Eldorado”.

Praca w koksowni Jadwiga idzie pełną parą.

Kolejnym punktem jest wylot Głównej Kluczowej Sztolni Dziedzicznej, będącej kolejnym przykładem udanej rewitalizacji. Sama sztolnia stanowiła niegdyś ponad 14 kilometrowy podziemny tunel łączący Zabrze z Chorzowem, będący najdłuższą budowlą hydrotechniczną w europejskim górnictwie węglowym. Fragment udostępniony turystycznie umożliwia ponad kilometrowy podziemny spływ łodziami!

Zabrze zaskakuje nas również stalowym domem, w dodatku stale zamieszkałym! Następnie udajemy się na teren dawnej kopalni Królowa Luiza, gdzie jesteśmy świadkami pokazu pracy czynnej parowej maszyny wyciągowej. Gorąca para buchająca z maszyny pozwala nam porządnie się rozgrzać. Za chwilę okazuje się to niezwykle potrzebne, bo kolejny punkt wycieczki – Elektrownię Zabrze, która była pierwszą elektrownią na Górnym Śląsku, podziwiamy w towarzystwie małej śnieżycy.

Uczestnicy wyjazdu szkoleniowego przy parowej maszynie wyciągowej w kopalni Królowa Luiza.

Przygodę z Zabrzem kończymy dwoma akcentami sakralnymi. Najpierw drewniany kościół świętej Jadwigi, zaskakujący swoim nietypowym stylem. Na koniec zaś prawdziwa perełka – kościół świętego Józefa. Niesamowita gra świateł, symbolika, arcydzieło europejskiego modernizmu.

Prawdziwy dom ze stali!
Intrygująca bryła drewnianego kościoła świętej Jadwigi.
Gra świateł w perle międzywojennego modernizmu – kościół świętego Józefa w Zabrzu.

Gliwice wieczorową porą

Ostatnie miasto zaplanowane na sobotę to Gliwice. Tu mamy okazję podziwiać najwyższą drewnianą konstrukcję w Europie – gliwicką Radiostację. Obiekt znany jest z przeprowadzonej tu prowokacji, będącej fałszywym pretekstem do rozpoczęcia II wojny światowej. Następnie udajemy się
w kierunku centrum, aby zobaczyć budynek najstarszej w Polsce palmiarni.

Radiostacja Gliwicka – najwyższa drewniana konstrukcja w Europie.
Stary Cmentarz Hutniczy z nagrobkiem Johna Baildona.

Na trasie wycieczki nie mogło zabraknąć również cmentarza, wszak nekroturystyka ma w naszym Kole licznych miłośników. Cmentarz zaś był wyjątkowy, mianowicie Stary Cmentarz Hutniczy. Podziwialiśmy nagrobki tak zasłużonych dla Śląska postaci, jak John Baildon czy Theodor Kalide. Na zakończenie całego dnia odwiedzamy kolejny przykład niezwykle udanej rewitalizacji postindustrialnych terenów, tym razem Centrum Edukacji i Biznesu Nowe Gliwice.

Mroźny poranek z Donnersmarckami

Niedzielny poranek jest równie mroźny, a plan na cały dzień równie ambitny. Tym razem nasza przewodniczka Mirosława Jankowiak wita nas w swoich rodzinnych stronach. Spotykamy się w Dobieszowicach, gdzie oglądamy kilka obiektów należących do Obszaru Warownego ,,Śląsk”.
Nie miały one okazji sprawdzić się w realnej walce, robią natomiast wrażenie przez rozmiar całego przedsięwzięcia.

Eksploracja jednego z obiektów obronnych Obszaru Warownego Śląsk.

Przejazd do Wymysłowa daje możliwość zobaczenia paru kolejnych obronnych obiektów, jak również zapory i zbiornika wodnego Kozłowa Góra, gdzie mamy okazję do usłyszenia kilku ornitologicznych ciekawostek, z których słynie ten akwen.

Wielcy magnaci przemysłowi pozostawili po sobie nie tylko przemysłowe relikty, lecz również okazałe rezydencje. W Świerklańcu mamy okazję poznać historię rodziny Henckel von Donnersmarck, spacerując po terenach okazałego parku. Do naszych czasów niestety nie zachowała się główna siedziba rodu, zwana Małym Wersalem, mamy za to okazję odwiedzić Pałac Kawalera, wybudowany w tym miejscu dla niemieckiego cesarza Wilhelma II, który przyjeżdżał w te rejony na polowania.

Pałac Kawalera, w którym nocować miał sam cesarz Wilhelm II.
Imponujące wnętrza obecnie często wykorzystywane są w trakcie ślubów.
Pałac w Nakle Śląskim, obecnie siedziba Centrum Kultury Śląskiej.

Nieco bardziej kameralny jest park oraz pałac w Nakle Śląskim, który był naszą kolejną destynacją. Tam również mieliśmy okazję zobaczyć neoromański kościół o ciekawej bryle (kwadrat wpisany w ośmiokąt) oraz mauzoleum Donnersmarcków z linii nakielskiej. 

Śladami Tragedii Górnośląskiej

Przejazd do Radzionkowa to okazja, by poruszyć temat Tragedii Górnośląskiej. Zatrzymujemy się przy dawnym budynku dworca kolejowego, w którym obecnie znajduje się Centrum Dokumentacji Deportacji Górnoślązaków do ZSRR w 1945 roku. Po chwili zadumy ruszamy dalej, tym razem, aby odwiedzić mały radzionkowski Nikisz, czyli odrestaurowaną Kolonię Robotniczą Hugona.

Pomnik Tragedii Górnośląskiej.
Pozostałości po pałacu Tiele-Wincklerów w Miechowicach, w tle kościół Bożego Ciała.

Kolejny punkt wycieczki to Miechowice, gdzie wraca temat Tragedii Górnośląskiej za sprawą ujmującego pomnika i postaci miejscowego księdza Frenzla, związanego z pobliskim kościołem Bożego Ciała. Prócz tego poznajemy historię kolejnej rodziny – Tiele-Wincklerów – i losów jej pałacu,
z którego do obecnych czasów ostała się jedynie oficyna.

Dwie wieże i wielki piec

Z Bytomia kierujemy się do Rudy Śląskiej, gdzie naszym oczom ukazuje się wielki piec Huty Pokój. Określenie ,,wielki” jest w tym przypadku wyjątkowo adekwatne, biorąc pod uwagę monumentalne rozmiary całej konstrukcji. Góruje ona nad okolicą i jest doskonale widoczna z zabytkowego osiedla robotniczego Kaufhaus. Swą nazwę zawdzięcza ono najstarszemu domowi handlowemu, który po dziś dzień mieści się na terenie osiedla.

Najstarszy dom handlowy w Polsce znajdujący się na osiedlu robotniczym Kaufhaus.
Monumentalny wielki piec Huty Pokój.
Chorzów wieczorową porą – pomnik hrabiego Redena i tężnia.

Przejazd do Świętochłowic to okazja do podziwiania kolejnego obiektu znajdującego się na Szlaku Zabytków Techniki. Wieże KWK Polska, a konkretnie (niczym w twórczości Tolkiena) dwie wieże: Basztowa i Kozłowa. Na zakończenie zaś, już po zapadnięciu zmroku, czeka na nas Chorzów
ze swoim rynkiem, tężnią i pomnikiem Redena.

Ilość odwiedzonych miejsc w ciągu tych dwóch dni robi wrażenie. Podobnie zresztą jak ogrom wiedzy przekazanej nam przez naszych przewodników – Mirosławo, Bogdanie – bardzo dziękujemy! W podziękowaniach nie sposób pominąć również Romka, który był pomysłodawcą i inicjatorem całego tryptyku szkoleniowo-wyjazdowego po Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Wniosek końcowy może być tylko jeden: mimo, że najczęściej planujemy dalekie i ambitne wojaże, to takie wyjazdy jak ten udowadniają, że ciekawe historie i prawdziwe turystyczne perełki leżą czasem tuż za rogiem, wystarczy jedynie je odkryć!

tekst, foto: Paweł Pisarek
korekta: Jakub Kręcisz, Roman Sojda, Mikołaj Bonk

Jak korzystamy z ciasteczek?

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. "ciasteczek") w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć je w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.