Ku wspólnocie – remontowe na Zagroniu
Ostatnie dwa weekendy maja, zarówno członkowie Koła jak i wolontariusze spędzili na remoncie naszej Chaty na Zagroniu!

Niespodzianie okazuje się, że jest „trochę” ludzi (było nas ponad 70!), którzy doskonale znają, ale też chcą poznać SKPB Katowice i są gotowi dać Kołu swoje talenty i czas – to na prawdę budujące! Plany były ambitne i sukcesy są duże!
Co udało się zrobić?
Udało się:
- zrobić betonową wylewkę (noszenie worków tylko dla twardzieli)
- wymurować łazienkę (ukłony i podziękowania dla Łukasza Czerwińskiego, który choć nie związany z Kołem dał Zagroniowi 4 dni swego życia)
- wyrównać, ocieplić i położyć podłogę w części Chaty (łazienka i warsztat)
- stuningować bazowy (wiedzieliście, że za meblami była wielka dziura?), pozbyć się uporczywego progu, ocieplić
- odświeżyć miejsca odosobnienia, pomalować i zabezpieczyć podesty, uruchomić prysznic
- wyplewić i zasiać rabaty kwietne (
), usunąć nacierające krzaki, skosić trawsko - wykopać i zabezpieczyć nowy kompostownik
- stworzyć bazę (grunt) pod miejsca na stoły i ławy dla turystów (niektórzy oczyma wyobraźni widzą tam scenę plenerową!?)
- gruntownie wysprzątać Chatę przed przyjęciem pierwszej grupy gości
- nakarmić, śpiewać, zintegrować się, rozmawiać, śmiać się, wdychać świeże powietrze i patrzeć w gwieździste niebo



Choć pogoda nie rozpieszczała (szczególnie w pierwszy weekend przydały się peleryny i wełniane swetry), sił brakowało, a pracę budowlane zdawały się nie mieć końca, dzięki zaangażowaniu wszystkich przybyłych, udało się zrealizować główne założenia kierowników budowy. Ukłony dla Marka Słowika i Michała Dzika, którzy choć nie związani z budowlanką, brawurowo zaplanowali, zakupili i przywieźli materiał oraz ochoczo dysponowali siłami wspaniałych „pracowników”, przez obydwa weekendy.


Dziękujemy wszystkim „cichym” bohaterom, którzy kopali, kleili, plewili, wydawali, szorowali, pocieszali, śpiewali, strugali, zdzierali, mieszali, wiercili, wbijali, wyrywali, myli, wkręcali, odkurzali, malowali… Remont to jedno, efekt drugie, ale to co najbardziej zapamiętam to sobotnie wieczory, gdy siadaliśmy zmęczeni przy wspólnym stole, jedliśmy drożdżówki ulepione własnymi rękami, śpiewaliśmy piosenki o cerkwiach których już nie ma, uśmiechaliśmy się do siebie wzajemnie i patrzyliśmy w gwiazdy.



Możemy reklamować to miejsce, zachęcać do turystyki górskiej, opowiadać o przyrodzie, przemierzać szlaki, ale wydaje mi się, że weekendy takiej jak te najlepiej, namacalnie pokazują, że miejsce i idea, którą budujemy własnymi rękoma i ciężką pracą w Chacie na Zagroniu sprawia, że nasze serca zawsze będą wędrować ku górom, ku drugiemu człowiekowi, ku wspólnocie.
tekst i foto: Miłka Deluga
redakcja: Paweł Pisarek
korekta: Jakub Kręcisz