„Krzywy Kościół” – dlaczego warto?
Co takiego w książce Karin Lednickiej może wyczytać przewodnik oraz miłośnik terenów dawnego Śląska Austriackiego? Ile kosztowała sól, gdzie spali robotnicy kopalni oraz o co rzeczywiście chodziło w konflikcie polsko-czechosłowackim?

Powieść Karin Lednickiej opowiada o losach Karwiny – miejsca, które w bardzo krótkim czasie przeszło gwałtowną metamorfozę. Z niewielkiej wsi stało się dynamicznie rozwijającym się miastem górniczym, kuszącym wizją zarobku dla robotników i możliwością wyrwania się z biedy oraz zacofania okolicznych miejscowości. Autorka sięga do zapisków historycznych oraz opowieści najstarszych mieszkańców miasta, którego dziś już nie ma. Z faktów i strzępków wspomnień odtwarza obraz dawnej Karwiny – miejsca niezwykle bogatego, ale też brutalnie eksploatowanego. Jesteśmy świadkami wielkiej katastrofy górniczej z 1894 roku, w której zginęło 235 górników. Równolegle obserwujemy losy kilku bohaterów próbujących odnaleźć się w świecie gwałtownego uprzemysłowienia i społecznych przemian.
Czy wyobrażacie sobie, że cena soli była kiedyś tak wysoka, iż bardziej opłacało się pieszo wyruszyć z Karwiny do Wieliczki w bardzo trudną tygodniową pieszą wyprawę, by zaopatrzyć się w jej zapas? Albo że brak mieszkań był tak dotkliwy, iż obcy ludzie wynajmowali swoje łóżka robotnikom, którzy mogli spać w nich tylko wtedy, gdy gospodarze byli w pracy? Krzywy Kościół należy do powieści, które opowiadają wielką historię z perspektywy losów rodzin. Historia nie jest tu tłem – bezpośrednio wdziera się w codzienność, odciskając swoje piętno na zwykłych ludzkich wyborach.
Warto sięgnąć po tę książkę, by poznać realia życia w Zagłębiu Karwińskim u progu XX wieku: w schyłkowym okresie Austro-Węgier oraz czasie narastających napięć narodowościowych. Śląsk Cieszyński stał się wówczas miejscem ścierania się interesów Polaków, Czechów i Niemców – konfliktów mniej krwawych niż na wchodzie Polski, lecz nie mniej brutalnych. Szkoły i organizacje kulturalne były areną walki o „duszę” mieszkańców, których próbowano uświadamiać – często przymusowo – w kwestii ich pochodzenia. W tle zawsze obecne były interesy nowo powstających państw, dążących do przejęcia bogatych złóż oraz strategicznych węzłów kolejowych. Ideologie narodowe niszczyły naturalne więzi między ludźmi, poróżniając sąsiadów i rodziny, prowadząc do przymusowej czechizacji, wyprowadzek, pobić, a nawet egzekucji.
„…ten język ojczysty to tylko pretekst […] każdy rozsądny człowiek domyśla się, że w rzeczywistości
w polsko-czeskim konflikcie chodzi o kopalnie i kolej. O pieniądze.”
Powieść wraca do miasta, które zapadło się pod ziemię – nie tylko w sensie metaforycznym. Rabunkowe wydobycie węgla spowodowało osiadanie terenu i zniszczenie starej zabudowy. Symbolicznym świadkiem tej katastrofy jest tytułowy kościół, niegdyś stojący na wzgórzu, dziś znajdujący się w dolinie. Dzięki staraniom mieszkańców nie zawalił się całkowicie, lecz pozostał przechylony – jako wymowny symbol losu Karwiny.
Książka „Krzywy kościół” jest warta przeczytania, chociaż nie dotyczy bezpośrednio tematyki beskidzkiej. Pokazuje rzetelnie oraz niejednostronnie klimat tamtych czasów na styku dwóch żywiołów – polskiego oraz czeskiego na Śląsku Cieszyńskim, który doprowadził do wojny polsko czechosłowackiej, podziału Cieszyna na dwie części czy późniejszego wkroczenia wojsk polskich na Zaolzie.

Tekst: Jakub Kręcisz
Korekta: Magdalena Fabin