Wyjazd Kwiatkowo-Mszakowy
W dniach 12-14 czerwca odbył się wyjazd popularnie nazywany kwiatkowym. Oczywiście nie ograniczaliśmy się jedynie do samych kwiatków. Głównym celem wyjazdu było zwrócenie uwagi i uwrażliwienie przyszłych przewodników na przyrodę, tak aby później mogli tę wrażliwość przekazywać innym podczas wspólnych wyjazdów w Beskidy.

Wyjazd rozpoczął się w Nowym Targu nietypowo, bo od oglądania kolonii sinic na przydomowym trawniku. To takie drobne bakterie, o których słyszymy zwykle podczas lata, gdy zakwita woda w Bałtyku. Dalej była już tylko klasyka czyli niewielki fragment torfowiska wysokiego chroniony w rezerwacie Bór na Czerwonem. Było o torfowiskach i tworzących je torfowcach, a także o tym dlaczego to wszystko takie ważne i poniekąd również smutne. Tak na marginesie, nie używajcie torfu w ogrodzie!!!!

Następnie przejechaliśmy na Słowację do przysiółka Slaná Voda w Oravskiej Polhorze, by krótko opowiedzieć o zbiorowiskach półnaturalnych, tamtejszych łąkach i pastwiska, bo jak wiadomo, u sąsiada trawa zawsze jest bardziej zielona. A jak już byliśmy w Slanej Vodzie to nie odmówiliśmy sobie wątpliwej przyjemności spróbowania miejscowej solanki jodowo-bromowej. Starczyło również czasu na krótki spacer po ścieżce dydaktycznej rezerwatu przyrody Rašelinisko Slaná Voda. O tej porze kwitną tam łany rdestu wężownika (Polygonum bistorta). Aż dziw, że ta piękna i pożyteczna roślina tak rzadko jest wykorzystywana w naszych ogrodach. W drodze powrotnej natrafiliśmy jeszcze na kumaki górskie (Bombina variegata), które korzystały z wody stagnującej w koleinach powstałych po zrywce drzew.

Wróciliśmy do Polski, by zaparkować auta na Przełęczy Glinne. Dalej już tylko pieszo wzdłuż granicy polsko-słowackiej, aż na sam szczyt Pilska. W międzyczasie wylało się na nasze rozgrzane głowy wiadro wody (co najmniej), ale niezrażeni tym faktem szliśmy dalej w gęstwinę kosówki, by zobaczyć ziołorośla ciemięrzycy zielonej (Veratrum lobelianum) i tojadu mocnego (Aconitum firmum) oraz drobne krzewinki bażyny obupłciowej (Empetrum hermaphroditum). Oczywiście znalazła się również chwila na sól przewodnictwa czyli panoramkowanie ze szczytu Pilska. Schodząc w dół natrafiliśmy na miejscowy botaniczny fenomen czyli czosnek syberyjski (Allium sibiricum), który w masywie Pilska ma swoje jedyne stanowisko w polskich Karpatach. I tak trwa, na tym niełatwym do życia miejscu już od czasów zlodowacenia.

Powoli dzień miał się ku końcowi więc trzeba było zmierzać na nocleg, aby w naszej bazie namiotowej na Hali Górowej, przygotować SKPBowski specjał czyli pulpę – makaron bez wątpienia w stylu nie-włoskim z różnymi dodatkami. Tym razem, uwzględniając preferencję prowadzącego z dużą ilością sera. Niedzielny poranek rozpoczęliśmy od górskiej młaki, następnie na Hali Jodłowcowej snuliśmy opowieść o górskich halach i pasterstwie, później było jeszcze o wychodniach, jaskiniach oraz rosnących w rejonie szczytu Skałki limbach (Pinus cembra). Po przejściu na Halę Miziową udało się jeszcze wypatrzeć kwitnące tłustosze pospolite (Pinguicula vulgaris) rosnące na skraju niewielkiej młaki.

Gdy dotarliśmy do samochodów został nam już tylko ostatni punkt wyjazdu czyli rezerwat przyrody Śrubita, chroniący niewielki fragment pozostałości po dawnej puszczy karpackiej. Tam, w najstarszym rezerwacie na Żywiecczyźnie mogliśmy zobaczyć jak wygląda las bez dominacji człowieka – zróżnicowany wiekowo, z dużą ilością wielkogabarytowego martwego drewna i typową dla procesów naturalnych morfologią wykrotową czyli z charakterystycznymi pagórkami i dolinkami formowanymi przez wywracające się pod ciężarem życia drzewa. I tam wyjazd Kwiatkowy 2026 dobiegł końca. Jak to zwykle z kursantami bywa, trafiłem na grupę fantastycznych ludzi o pogodnych sercach i otwartych głowach. To był dobrze wykorzystany czas!
Tekst: Mariusz Wierzgoń
Zdjęcia: Mateusz Cempa