Trójsztafeta Karpacka – odcinek SKPB w Katowicach
W czasie, gdy Kurs Szczawiowy poznawał Bieszczady, na trasę wyruszyli również śmiałkowie, których celem było przejście Trójsztafety Karpackiej na odcinku prowadzonym przez SKPB w Katowicach. Do przejścia mieli około 220 km!

O idei powyższej imprezy można przeczytać na stronie jej głównego inicjatora – SKPB Warszawa. Odcinek Trójsztafety, który przypadł naszemu Kołu został skoordynowany i poprowadzony przez Jakuba Szeligę. Z tego miejsca pragniemy serdecznie podziękować Kubie za organizację i zaplanowanie całej marszruty! Oddajmy teraz głos samemu koordynatorowi jak również innym uczestnikom, i poznajmy szczegółowy przebieg trasy oraz przygody, które na nich czekały.
Rozpoczęliśmy wędrówkę pod cerkwią w Hańczowej, aby po kilku kilometrach dotrzeć do pola biwakowego Nadleśnictwa Łosie. Podczas nocy doszło do nietypowej kradzieży. Rano, podczas zwijania namiotów, okazało się, że zniknęły sandały Ani. Słyszane przez nas nocne dźwięki obwąchiwania pozwoliły podejrzewać, że miał w tym udział jakiś dziki zwierz. Na szczęście, po krótkich poszukiwaniach, znalazły się one w okolicach obozowiska. Wydarzenie to zainspirowało nas do modyfikacji herbu miejscowości Vyšný Tvarožec, którą mijaliśmy tego dnia. Wcześniej odwiedziliśmy również uzdrowisko Wysowa-Zdrój oraz świętą górę Jawor. Kolejno zdobyliśmy Magurę Stebnicką, a na koniec dnia rozbiliśmy namioty na wzgórzu, z którego mogliśmy podziwiać, rozświetlony wśród nocy, Bardejów.




Te wspaniałe miasto, wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO, zwiedzaliśmy następnego dnia. W Muzeum Szaryskim podziwialiśmy sztukę gotycką oraz wystawę ikon. Po obfitym obiedzie, podczas którego Błażej zamówił wszystkim šúľance (kluski z makiem i masłem – kulinarne odkrycie tego wyjazdu) dotarliśmy do miejscowości Hervartov, gdzie znajduje się drewniany kościół wpisany na listę UNESCO. Nocowaliśmy kilka kilometrów dalej w Útulňa Žobrák w Górach Czerchowskich, gdzie byliśmy jedynymi turystami.


Cały poniedziałek wędrowaliśmy grzbietem Gór Czerchowskich. Malownicze polany przypominały te z rejonu Małego i Dużego Jasła w Bieszczadach. Przeszliśmy od przełęczy Žobrák, przez Čergov, gdzie uzupełniliśmy zapas wody, do miejsca noclegowego – Útulňa Pod Minčolom. Niewielka, zamknięta przestrzeń w jakiej spaliśmy dała poczucie bezpieczeństwa. Nawet głośne dźwięki deszczu bijącego w metalowy dach utulni, nie zakłóciły naszego snu.


Padało i padało całą noc. Na szczęście rano deszcz ustał. W mglistej aurze weszliśmy na najwyższy szczyt pasma – Minčol. Słońce wyłoniło się zza chmur kiedy schodziliśmy do doliny, dzięki czemu dalsza droga przez Pogórze Popradzkie obfitowała we wspaniałe widoki na Tatry, Góry Lewockie, Beskid Sądecki i dolinę Popradu. Odwiedziliśmy też ruiny zamku w Pławcu, który był własnością rodziny Horvathów-Pálocsayów. Tych samych, o których opowiada legenda o dębie Pálocsayów przed zamkiem Dunajec (możliwość zapoznania się z legendą tutaj).
Po drodze mijaliśmy także Údolské Skalky – wychodnie będące częścią Pienińskiego Pasa Skałkowego. W tym dniu dołączyły do nas pozostałe uczestniczki czyli 2 Kasie. Ten jedyny wieczór w którym byliśmy w pełnym gronie mieliśmy okazję spędzić w pubie w Starej Lubowli.


W Starej Lubowli największą atrakcją jest Zamek Lubowelski, siedziba dawnego starostwa spiskiego. Dlatego kolejny dzień zaczęliśmy właśnie od jego zwiedzania. Poza obszerną wystawą dotyczącą polskich właścicieli zamku i jego historii, duże wrażenie zrobił na nas pokaz sokolnictwa. Miłym zaskoczeniem było spotkanie Pulpiego, który prowadził wycieczkę. Odwiedziliśmy także skansen, w którym poza tradycyjnymi chatami można zwiedzić drewnianą cerkiew z wyposażeniem. Na koniec dnia ruszyliśmy w Góry Lewockie…




Czwartkowa pogoda była dla nas łaskawa. Cały ten dzień spędziliśmy wędrując po Górach Lewockich. Zdobyliśmy ich najwyższy szczyt – Čierna Hora. Ihla obdarowała nas pięknymi tatrzańskimi widokami. Drogę ozdabiały kwitnące wrzosy, a wygodny nocleg zapewniła Útulňa Marčulina. Nocleg ten był o tyle ważny, że w nocy przechodziły dwa fronty burzowe. Dzięki instalacji odgromowej mogliśmy bezpiecznie oglądać błyskawice przez okna tego nowego obiektu, znajdującego się na parterze 31-metrowej wieży widokowej. Jest wyposażony w panele słoneczne, czajnik elektryczny, gniazdka i wodę z kanistrów. Cena noclegu to 5 euro, należy zadzwonić pod odpowiedni numer i odebrać kod potrzebny do wyciągnięcia kluczyka. Płatność przelewem.





Rano zeszliśmy do Lewoczy, żeby zwiedzić miasto, którego zabytkowe centrum wraz z Zamkiem Spiskim, Spiską Kapitułą oraz kościołem w miejscowości Žehra jest wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Najważniejszym punktem była Bazylika Świętego Jakuba z jej ołtarzem głównym, będącym najwyższym drewnianym gotyckim ołtarzem na świecie, powstałym w warsztacie mistrza Pawła z Lewoczy. Po zwiedzaniu udaliśmy się na Mariánska Horę i dalej do Urbárska útulňa.




Przedostatni dzień spędziliśmy na poznawaniu przyrodniczych atrakcji słowackiego Spiszu jakim jest – rezerwat Sivá Brada. Można tam obserwować, osadzający się aż do chwili obecnej trawertyn, i małe gejzery. Następnie przeszliśmy przez malowniczą Spiską Kapitułę na Zamek Spiski. Ruiny tej ogromnej fortecy, stojącej na wielkiej trawertynowej kopie zdecydowanie dominują w lokalnym krajobrazie. Po zwiedzeniu zamku wybraliśmy się do miejscowości Žehra. Tutaj poza XIII-wiecznymi polichromiami zdobiącymi ściany kościoła św. Ducha, zaintrygowały nas liczne romskie nagrobki. Dalej przez Spiskie Włochy udaliśmy się nad rzekę Hornad. Zasypianie umilały nam pluskające się w rzece bobry…



Rano dotarliśmy do miejscowości Krompachy, gdzie zakończyliśmy „katowicki” odcinek Trójsztafety.

Tekst i zdjęcia: Jakub Szeliga, Anna Seget-Bieniasz