O co chodzi w Kursie Przewodników Beskidzkich?

Łatwo pomyśleć, że kurs przewodnicki zaczyna się w górach. W praktyce zaczyna się we wrześniowy środowy wieczór gdzieś w centrum Katowic. Od wykładu, mapy, kilku notatek i grupy osób, które jeszcze nie wiedzą, jak bardzo kursowy rytm wejdzie im w krew. Kurs dla przewodników beskidzkich w SKPB Katowice nie jest tylko serią wyjazdów. Jest dwuletnią drogą, która łączy wiedzę, praktykę i wspólne bycie w terenie. Formalnie – przygotowuje do państwowego egzaminu na Przewodnika Beskidzkiego Klasy III. W praktyce daje coś znacznie ważniejszego: uczy szerzej patrzeć na góry i ludzi.

Studenckie Koło Przewodników Beskidzkich w Katowicach ma ponad 60 lat tradycji. Powstało w czasach, gdy turystyka wyglądała inaczej, bardziej plecakowo i mniej formalnie. Co ważne, sporo z tamtego ducha zostało. Koło nadal opiera się na dobrowolnym zaangażowaniu ludzi – tych, którzy sami kiedyś ten kurs kończyli. Dzięki temu od samego początku czuć, że kurs nie jest komercyjną usługą. Trafia się do środowiska, które działa dlatego, że komuś wciąż chce się poświęcać czas. To robi różnicę. Zwłaszcza dziś, gdy niemal wszystko próbuje wyglądać jak rynkowy produkt w idealnym opakowaniu.

Pierwszą widoczną warstwą kursu są wykłady. Odbywają się niemal co tydzień, w Katowicach, zwykle w środy około 18:00. Obejmują topografię poszczególnych grup i regionów, ale też historię, etnografię, geologię, przyrodę, bezpieczeństwo, pierwszą pomoc i wiele innych tematów. To nie jest wiedza dla samej wiedzy. To raczej niezbędnik, który później pozwala swobodnie i z entuzjazmem pracować w terenie. Kurs daje możliwość bardzo dokładnego poznania polskich Karpat, i to na wielu płaszczyznach. Od Cieszyna po granicę ukraińską rozciąga się teren, który na mapie wygląda znajomo, ale w praktyce potrafi zaskoczyć niemal na każdym kroku. Miejsca omijane przez turystów często okazują się najciekawsze. Wystarczy wiedzieć, na co patrzysz podczas przejścia z grupą. Dzięki wykładom da się poznać przeróżne smaczki i ciekawostki. A że z większości przedmiotów prowadzone są egzaminy cząstkowe, można mieć pewność, że z czasem baza wiedzy zacznie być wystarczająca na niemal każdy beskidzki szlak. 

Bo właśnie na zajęciach na szlaku kurs naprawdę się rozkręca. Średnio co 2 lub 3 tygodnie odbywa się wyjazd weekendowy. Przez 2 lata robi się z tego gęsta siatka odwiedzonych tras. Poznaje się teren przyszłych uprawnień, ale równie ważne jest coś innego: uczy się prowadzić grupę, regulować tempo, reagować na zmęczenie i obserwować sytuacje, które rzadko układają się podręcznikowo. Na wyjazdach pojawiają się też referaty i omówienia panoram górskich. Jest to praktyczne ćwiczenie mówienia o danym miejscu tak, by inni naprawdę chcieli słuchać. Trzeba zmierzyć się z opowiedzeniem o budowli, osobie związanej z regionem, układzie terenu czy zamierzchłych czasach. Nie po to, by zasypać grupę faktami, ale by z pozornie zwyczajnej drogi wydobyć sens. Wtedy nagle zwykły widok przestaje być zwykły. Zaczynają układać się historie opuszczonych wsi, cmentarzy, kapliczek i dawnych dróg. Lepiej rozumie się panoramy, nazwy, ślady po dawnym osadnictwie. I właśnie w tym momencie chodzenie po górach staje się czymś więcej niż przemieszczaniem się od punktu do punktu.

Kurs prowadzony przez SKPB Katowice wychodzi poza ramy wymagane przepisami. Oprócz wykładów i ćwiczeń ważnym elementem są także praktyki związane z życiem Koła. Pojawia się opieka nad chatką studencką, zarządzanie bazami namiotowymi i udział w wydarzeniach turystycznych. To ważne, bo przewodnictwo nie kończy się na znajomości szlaku. Ten kurs uczy radości ze spotkań z pasjonatami gór oraz pokazuje ducha turystyki plecakowej – z rajdami, ogniskami przy namiotach i wspólnymi działaniami. Nieodłączną częścią są także drobne rytuały. Wspólne gotowanie, śpiewanie górskich piosenek i zwyczaje przekazywane kolejnym grupom sprawiają, że tradycja nie stoi w miejscu. Żyje, bo każda nowa grupa coś do niej dokłada. 

Na starcie kursu nie trzeba mieć specjalnego doświadczenia. Nie są wymagane ani wcześniejsze sukcesy górskie, ani żelazna kondycja, ani gotowy zestaw sprzętu. Pierwsze wyjazdy pozwalają spokojnie zobaczyć, co naprawdę jest potrzebne. Formę, obycie i umiejętności buduje się stopniowo, w miarę uczestnictwa w wyjazdach. To samo dotyczy sprzętu. Namiot, śpiwór i reszta wyposażenia stają się potrzebne później, nie pierwszego dnia. W praktyce wiele osób najpierw podgląda rozwiązania innych, sprawdza, co się sprawdza, a dopiero potem kompletuje własny zestaw. Dzięki temu wejście w kurs jest proste dla każdego.

Nie bez znaczenia jest też to, z kim tę drogę się przechodzi. Grupy kursowe zawsze są bardzo różnorodne pod względem wieku, doświadczeń i wykonywanych zawodów. Łączy je przynajmniej podstawowe zainteresowanie górami, ale później daje się odczuć znacznie więcej. Wspólny wysiłek, zmęczenie, sukcesy, noclegi, obozy i długie przejścia budują więzi, których nie da się przecenić. Rok po roku osoby kończące kurs jednym głosem mówią, że to właśnie relacje z innymi kursantami są tym, co było w kursie najcenniejsze. Przyjaźnie zainicjowane na kursach trwają wiele lat. A gdy dochodzi się do mety kursu, czyli egzaminu wewnętrznego, zawsze pojawia się poczucie żalu, że ta wspólna przygoda dobiegła już końca.

Jeśli więc Kurs SKPB przyciąga co roku nową grupę adeptów, to nie dlatego, że obiecuje łatwą ścieżkę do zdobycia uprawnień. Przyciąga, bo pokazuje góry jako przestrzeń, którą można i warto naprawdę poznać, a nie tylko zaliczać szczyty. Dla wielu osób podczas kursu zaczyna się głębsza relacja z Beskidami. A potem zostaje już tylko sprawdzić, czy ten kursowy wysiłek nie prowadzi przypadkiem dalej, niż początkowo się wydaje. Nie tylko do egzaminu i uprawnień. Także do uważniejszego wędrowania, lepszego rozumienia terenu i do przyjaźni z ludźmi, z którymi dobrze iść razem.

tekst: Lucjan Giza

Jak korzystamy z ciasteczek?

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. "ciasteczek") w celach statystycznych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do Twoich potrzeb. Możesz zaakceptować pliki cookies albo wyłączyć je w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.